Quo vadis blogosfero techniczna?

0
243
views
Blogosfera technologiczna

Ten tekst miałem przygotowany na inną okazję – chciałem go opublikować trochę później, w momencie gdy będę miał więcej materiałów na blogu. Dowiedziałem się jednak, że dziś jest dzień blogera, więc postanowiłem przyspieszyć premierę UltraGeeka i opublikować ten obrazoburczy wpis. Zapraszam do lektury!

Dwa lata (i jeszcze trochę). Tyle minęło od momentu, w którym pożegnałem się z blogowaniem o sprzęcie, softcie i całej reszcie, która kryje się pod enigmatycznym pojęciem „nowe technologie”. Po całkiem udanym starcie mojego bloga finansowego nadszedł czas na powrót do „branży”. Problem w tym, że nie bardzo jest do czego wracać…

Upadła branża

Nie wiem, może ja czegoś nie widzę, ale jak wchodziłem do „branży technologicznej” to konkurencja była spora. Fakt, to były inne czasy kiedy dominowały duże portale, a blogerzy startowali z trochę innej pozycji, ale jednak trochę ich było, a następni pojawiali się jak grzyby po deszczu.

Niestety. Te czasy już minęły. Wystarczy przejrzeć kilka fraz związanych z blogami technologicznymi i recenzjami sprzętu. Od dłuższego czasu nic się tam nie dzieje. Dlaczego? Mam pewną teorię…

Monopol na techstajl

Gdybym zapytał Cię o trzech najpopularniejszych blogerów technologicznych, z pewnością wymieniłbyś Grześka Marczaka i Przemka Pająka. Z trzecim pewnie miałbyś kłopot, ale może ktoś z zespołu wcześniej wymienionych Panów. Obaj niewątpliwie zmonopolizowali blogosferę technologiczną i prawdopodobnie jako pierwsi zaproponowali coś innego niż siermiężne poradniki i recenzje.

Ta świeżość, którą zaproponowali to coś, co określiłbym mianem techstajlu, czyli wpisów technologicznych ubranych w lekkie lajfstajlowe ramy. Tego właśnie nam wszystkim trzeba było, bo ile można czytać recenzji tego samego produktu (co jednak jest użyteczne jak chcesz kupić dany sprzęt) lub co gorsza oglądać 154 odcinek letspleja z Mario (jutuberzy – nic do Was nie mam, ale ja po prostu tego nie kupuję).

Portal to nie blog

Żeby była jasność – powyższe dwa akapity nie są odpowiedzią na pytanie postawione powyżej. To jedynie wtrącenie, które pozwala zrozumieć prawdziwy problem. A jest nim profesjonalizacja.

Był taki moment jak kiedy wszyscy chcieliśmy być jak ekipa PCLabu. Testować sprzęty i informować o wszystkim co się dzieje w „branży”. I mam wrażenie, że na tych newsach się przejechaliśmy. Nie da się na dłuższą metę przepisywać informacji z zagranicy po 6 razy dziennie, bo do tego trzeba mieć pieniądze. A tych dla niszowych blogerów jeszcze kilka lat temu nie było zbyt wiele.

Nikogo nie winię – sam brałem udział w tym szaleństwie i dopiero książka Kominka (dziś znanego jako Jason Hunt) uświadomiła mi kim tak naprawdę jest bloger, jak powinien poruszać się po internecie i na czym może zarobić, a co nigdy nie przyniesie pożądanych efektów.

Co na blogu

Ponarzekałem sobie trochę i pewnie zdążyłem zrazić do siebie pół blogosfery, ale jeszcze nie powiedziałem co znajdziesz na blogu. A mówiąc najprościej będzie więcej takich wpisów.

Jeśli szukasz krótkich newsów, oklepanych poradników i recenzji pisanych na kolanie to muszę Cię zmartwić. To mój blog, więc każdy wpis musi zawierać moją opinię. Zamiast niusa będzie felieton. Poradniki też będą, ale raczej gruntowanie przygotowane, jak u Michała Szafrańskiego, niż jak na preclu agencji SEO.

Będą też recenzje. Również porządne. Dziś z perspektywy czasu widzę ile błędów narobiłem przy testach, które wykonywałem przy poprzednich projektach, a i specyficzny styl „finstajlowców” może okazać się pomocny.

O innych formach na razie nie powiem nic, bo nad tym co najciekawsze dopiero pracuję.
A teraz czas na wiekopomne „Witam na moim blogu”.

P.S. Mam zwyczaj zapraszać każdego z moich czytelników do zostawienia komentarza i podzielenia się opinią na dany temat, dlatego zachęcam również Ciebie. A pytanie brzmi – czy „techstajl” ma szanse na podobny sukces co „finstajl” zaproponowany przez blogerów finansowych?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here